Przejdź do głównej zawartości

Szad - I Niech Szukają Mnie Kule


Nie podlega dyskusji, że Trzeci Wymiar jako scalony i uzupełniający się tercet raperów jest jednym z najlepszych hiphopowych zespołów w Polsce. Ich czar jednak gdzieś ucieka*, gdy dochodzi do nagrywania płyt solowych. A szczególnie w przypadku Szada.

Płyta „I niech szukają mnie kule” jest jedną z tych, do których musiałem podejść maksymalnie obiektywnie z racji faktu, że rap na niej prezentowany zupełnie nie trafia w moje gusta. Już przed premierą widziałem w niej jakieś „wewnętrzne fuj”. Nie chodzi mi nawet o całe zamieszanie z ceną, wysyłką i okładką. Raczej o niesmak po poprzedniej solówce. „21 Gramów” było bowiem tworem tragicznym, pozbawionym klimatu i w dodatku nagranym na miałkich bitach. I mimo że subiektywnie Szad jako raper wciąż mi nie leży, trzeba przyznać, że skrupulatnie odrobił lekcje i wyciągnął wnioski po niemałej krytyce poprzedniczki.

Mam jednak wrażenie, że paradoksalnie aż za długo siedział nad szlifowaniem warsztatu. Przesada to bowiem słowo idealne na określenie całości. Przesadnie wysoka cena krążka, przesadna ilość rymów, przesadnie dużo metafor, przesadnie dużo kawałków i w końcu zbyt dużo jednorodnych bitów. Solówka wałbrzyszanina trwa nieco ponad godzinę i nie byłoby w tym nic złego, gdyby autor dodał do tygla szczyptę świeżości i urozmaicenia.

Szad ma ten problem, że już w pierwszym kawałku wykłada wszystkie karty stół. Szybkie i pewne flow, nienaganna dykcja, mnogość wielokrotnych i ciekawe, często niedosłowne teksty z początku tworzą wizję artysty kompletnego. Jednak poprzez braku patentów na „rozruszanie” skostniałej całości w dalszych częściach tracklisty postanawia potwornie przegiąć z techniką i nadmiarem środków stylistycznych. Większość wersów, mimo iż niewątpliwie ciekawych i przemyślanych, powoduje jednak zagubienie u słuchacza oraz trochę traci na merytoryce. Szczególnie boli fakt, że wałbrzyszanin by nawarstwić dane teksty postawił na zwykłe czasowniki oraz rymy proste, typu sznur-wiór.

Po pewnym czasie człowiek zaczyna tonąć w jednorodnym (ale nie jednostajnym) flow Szada oraz w natłoku przeróżnych rozkmin, czy wielokrotnych. Znużenie wkrada się do odsłuchu dość szybko, pomimo barwnie opisanych, ciekawych konceptów (hidden track), niedosłownych tekstów („Bal Na Żyletce”) czy przeplataniu wszystkiego braggą. Po rozłożeniu linijek na czynniki pierwsze, dostajemy niezbity dowód na to, że Szad należy do artystów zaliczanych w krąg ambitnych, oczytanych i inteligentnych.

Na papierze poszczególne składowe prezentują się co najmniej dobrze. Członek 3W do spółki z producentem-Krisem SCR wytworzyli sugestywny, może nawet lekko depresyjny klimat. Dźwięki występują w mrocznej stylistyce, sporo jest dźwięków skrzypiec, suchych werbli („Niezapominajka”), czy całkiem dobrze brzmiącego, na pewno nie tandetnego, pianina. Dość niski i charyzmatyczny głos Szada nieźle współgra z ową, można by powiedzieć, klasyczną aurą i „szorstkim” odbiorem całości. Pod względem chemii na linii producent-MC wszystko gra w miarę dobrze, ale mam wrażenie że panowie nie wzbili się na maksimum możliwości. Podkłady Krisa w połowie odsłuchu robią się męczące przez nadmierną piskliwość, a raper nie wyciąga żadnego asa z rękawa, by chociaż lekko odświeżyć monotonię. Chociaż z drugiej strony absolutnie nie można mu zarzucić braku umiejętności.

Niewiele brakowało, ale jednak trochę czuć niewykorzystany potencjał. Znowu. Co prawda premierowy album członka 3W jest sporym krokiem w przód względem poprzedniczki, aczkolwiek wciąż brak u Szada elementu, który wyraźnie wyróżniałby go na scenie. Nie zmienia to faktu, że "I Niech Szukaja Mnie Kule" jest krążkiem godnym polecenia i bez wątpienia trafia do swojej niszy.

  8.0/10

___________________________________________________
*mimo że dałem płycie Nullo ocenę 8 (na co zasługuje), to de facto nie słucham jej już wcale.

Komentarze

  1. Nie podobała mi się ta płyta. Szad dla mnie to bardzo rzemieślniczy raper, nie znajduję jego twórczości ciekawą. Płycie dałbym może jakieś 6/10, w swojej skali... nie wiem, maks 3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam go za rzemieślnika słysząc teksty, które potrafi składać i technikę, gdy z nią nie przesadza. Rzemieślnicy to Miuosh, Kali, albo Rahim. Czyli twórcy nagrywający niezłe płyty, aczkolwiek podobne do siebie i niezbyt "konkretne", jeśli wiesz o co mi chodzi.

      Usuń
    2. Tak, wiem o co ci chodzi i zapatruję się na to nieco inaczej. Tak czy siak, wrzuciłem swoją recenzję na swojego bloga, jeśli interesuje cię odmienna opinia, to zapraszam.

      Usuń
  2. same dobre oceny ostatnio. podchodzisz teraz bardziej obiektywnie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. albo po prostu same dobre płyty wychodzą ziąą :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, bardziej jestem za tą opcją. wychodzi trochę słabiaków (Rafi, Bezczel mixtape) i średniaków (HAOS, Guova) ale większość naprawdę spełnia oczekiwania

      Usuń
  4. Strasznie uwielbiam każdego z członków Trzeciego Wymiaru, ale razem, ich flow razem jest świetne. Na koncertach jest niesamowita energia, ale ta płyta mnie nie przekonała, jak każda płyta solowa. Pojedyncze kawałki mi się podobają, ale to trochę dla mnie za mało.

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak lepiej słuchać prostego rapu z prostą techniką nienaszpicowaną metaforami :) `nie wiesz komu depczesz kwiaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spłycasz totalnie to co chciałem przekazać. lubię rap, gdzie środków artystycznych jest dużo, co można z łatwością wywnioskować z innych moich teksów. Nie lubię jednak przesady, a w przypadku Szada jest to właśnie skrajność i straszne przeintelektualizowanie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tomb vs Filipek, czyli jak się zbłaźnić na własne życzenie

Tygodnik #2