Przejdź do głównej zawartości

Sprint #4




Paluch- Lepszego Życia Diler

Progresu ze strony Paluszaka już się raczej nie spodziewajmy. Po raz kolejny poznaniak postawił przede wszystkim na swoje dobre ucho do bitów i, po wyborze najlepszych z nich, po prostu zalał je swoim jednostajnym rapem. Całość brzmi więc niemal perfekcyjnie, a producentom należą się gromkie brawa, bo tylko dzięki nim albumu da się przesłuchać bez odruchu przeskipowania. Paluch zaczyna natomiast powoli męczyć ucho, bo chociaż jego nawijanie o prawdach objawionych jest wciąż o klasę lepsze od podobnych stylistycznie linijek Dioxa, to idąc za przysłowiem: co za dużo to nie zdrowo. Półtoraroczna przerwa wydawnicza na pewno dobrze mu zrobi. Tylko dla fanów.
 
 ___________________________________________________________________________________________
Junes - Nie-EP

Płacz, podcinanie żył i wylewanie goryczy. Tyle że tym razem bynajmniej nie z powodu mocnych linijek, z którymi mógł się zżyć prawie każdy. Smutek przychodzi bowiem dopiero po uświadomieniu sobie, jak bardzo Junes jest słaby jako raper i jak bardzo stał się monotonny. Skończyło się przymykanie oczu na braki w technice i przegrywanie życia przy jego rapie, bo dobre wersy z „Nie-EP” można policzyć na palcach obu rąk, a większość z nich należy do MC’s występujących tutaj gościnnie. O flow nie powiem nawet słowa, gdyż zwyczajnie go na albumie nie uświadczysz. W bitach mierna odmiana truskulu- większość z nich to relikty przeszłości i tylko Soulpete dał radę.

 
____________________________________________________________________________________________
Efen - Nowe Zmienne

„Podziemny Kodex” tak naprawdę żadnym Kodexem nie jest, bo brzmi co najwyżej przeciętnie i żadnym klasykiem się nie stanie. To typowo rzemieślnicza próba stworzenia płyty producenckiej, gdzie wszystko jest na swoim miejscu, jednak nie zapada w pamięć i brakuje pazura. Średnią sytuację w kwestii brzmieniowej ratują dobre występy poszczególnych raperów, szczególnie warto w tym miejscu wymienić Laika, Eripe, Golina, Ensona i Quebonafide, bo oni zasługują na największe pochwały. Po promomixie liczyłem na więcej, aczkolwiek trzeba podkreślić, iż sam Efen to bardzo młody producent i na pewno zanotuje jeszcze progres. Czekam więc.

 
 ____________________________________________________________________________________________
B.R.O - Memory Line

Swój całkowicie bezpłciowy rap BRO chciał chyba zatuszować doborem bardziej niuskulowych bitów, ale prawda jest taka, że jedynie „Ściany Mają Uszy” brzmi tutaj dobrze. Reszta albo asłuchalna, albo niedopracowana, albo sprawiająca wrażenie nagranej na siłę. W ogóle mocny bas i trap zupełnie mijają się nie tylko z głosem, ale i samą liryką młodego warszawiaka. Całkowity brak tutaj polotu no i postępujące, coraz bardziej śmiałe, zanurzanie się w banałach i tandecie. A za tak beznadziejny remix „Started From the Bottom” powinno być co najmniej zawieszenie w prawach rapera.

 

Komentarze

  1. Konkretne podsumowanie płyt. Lubie tego bloga. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podbijam jeśli chodzi o Palucha. Ma ogromny potencjał ale od "Syntetycznej mafii" notuje regres. Co prawda na poziomie, który niewielu dane jest osiągnąć. Półtoraroczne przerwa jak najbardziej wskazana.

    Co do reszty - nie jaram się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Junes świetna płyta, nie pojmuję tej opinii. Celnych linijek jest od groma, emocje i szczerość na wysokim poziomie, bity urzekają klimatem. Top 10 2013.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tomb vs Filipek, czyli jak się zbłaźnić na własne życzenie

Tygodnik #2