Przejdź do głównej zawartości

Generacja propserów




Każdy obeznany w slangu wie, kim jest hejter. Ten temat został już w rapie przewałkowany, przeklepany i obity z wszelkich możliwych stron, tyle że hejtowanie czegoś jest w moim przekonaniu o wiele lepszym zjawiskiem, niż sytuacja diametralnie odwrotna, czyli nieustanne propsowanie na siłę swojego ulubionego artysty, bez względu na to, jakiej jakości płytę/kawałek uda mu się wydać. Takich ludzi więc śmiało można nazwać propserami.

Dickriderstwo  jest zresztą znane i lubiane przez większość raperów z naszego rodzimego podwórka, choć, w przeciwieństwie do hejtingu, nie nawijają o tym w co drugim kawałku. Dobrze jest przecież mieć oddana rzeszę fanów, która lubi cię bez względu na wszystko, ale zdecydowanie nie tędy droga do bycia raperem na wyższym poziomie. Dlaczego?

W sytuacji, gdy od swoich fanów nie dostajesz jakichkolwiek kopów  w tyłek, za nieudany bit, słabe flow czy nawet słabe wersy zaczynasz uważać się za niepopełniającego żadnych błędów, największego kozaka w rapgrze i zwyczajnie spoczywać na laurach. Pierwszym i najlepszym dla tego stanu rzeczy przykładem jest, rzecz jasna, Diox.

I takie coś zaczyna mnie już powoli denerwować. W chwili, gdy Pezet, wydając Radio, z pełną premedytacją odświeża swój wizerunek, próbuje czegoś zupełnie nowego i moim zdaniem dobrze sobie z tym radzi, wychodzi luźny kawałek Dioxa (,,24live’’ czy coś) który okazuje się oczywiście do bólu typowym i monotonnym rapem o rapie. Nic nowego, stare śmieci i tkwienie na poziomie ,,średniak’’ od dobrych paru lat. Ale co twierdzą słuchacze? Ano część z nich zdążyła nawet wygłosić opinię, iż w dzisiejszych czasach to członek hifibandy tworzy lepszą muzykę. Litości.

Niektórzy zresztą potrafią mamić odbiorców naprawdę dobrze- taki choćby Fokus od dłuższego już czasu jedzie na tym samym, chrypiącym flow bez wprowadzania niczego nowego. Przyznaję- stylówę wciąż ma jedną z najbardziej charakterystycznych w rapowym światku, ale u niego nie ma nawet mowy o staniu w miejscu, a już o całkowitym regresie. Nie dość że jego brzęczenie w słuchawkach koniec końców może zacząć drażnić, to jeszcze teksty z jego ostatnich występów to mało zabawny żart. A niektórzy widać lubią takie kabarety i wciąż wymieniają go w gronie TOP.

Chada również powiela błędy wcześniej wymienionego kolegi, tyle   że w wersji uboższej o jakieś 5 razy. Podobnie jak on w swoim   nurcie okazuje się być zwykłym przeciętniakiem i choćby do   poziomu takiego Palucha nie ma nawet dobrze startu. No ale okej,  niech sobie gada o ulicznym syfie i swoim jakże przykrym życiu na  każdej nowej solówce, ale.. żeby zbierać za to propsy? Odbierać za   to złotą płytę? Czy polscy odbiorcy muzyki rapowej mają aż tak   miałkie gusta? AŻ TAK?

By rozwijać się muzycznie, trzeba z pokorą słuchać konstruktywnej krytyki, płynącej od odbiorców nie będących psychofanami danego rapera/grupy, a nie bezmyślnie z góry wołać na nich ,,hejterzy’’ i mieć ich zdanie głęboko w zakamarkach tylnej części ciała, wzorem panów z WSRH, którym po wydaniu słabej płyty zwyczajnie skończyły się tematy na kawałki, czego konsekwencją było wydanie kolejnej, jeszcze gorszej i wtórnej płyty. Ale przecie to nieważne- w żadnym wypadku nie mogą stracić swojego charakternego wizerunku antyopiniowego i dalej brną w to samo łajno. Na razie są w nim po kolana, czekamy (?) na kolejne rekordy.

Poniekąd jednak tych raperów rozumiem- przecież po co starać się eksperymentować z nowym brzmieniem, nowym flow, skoro to te najmniej ambitne projekty zwykle zbierają największą rzeszę fanów, a te trochę wystające ponad przeciętność są po prostu pomijane. Niestety tak było, jest i będzie i to naprawdę przykre, nawet biorąc poprawkę na target spoczywających na laurach raperów, mieszczący się w granicach wiekowych od lat 11 do max 14.

Można lubić danego rapera. Można kochać go miłością platoniczną i oczekiwać na każdą jedną wzmiankę o jego premierowej płycie, ale propsowanie rapera w momencie, gdy nawija takie wersy jak ,,Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz’’, sprawia że tracę wiarę w cały ten przemysł muzyczny.

Komentarze

  1. Ciekawy tekst, trzeci akapit trafia w sedno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze wszystkim się zgadzam oprócz Fokusa. Dla mnie jest w moim prywatnym Top 10, bo po prostu jego muzyka mnie przyciąga. Nie chodzi o dickriderstwo, rozumiem i znam jego wady, ale to jest dla mnie jeden z tych artystów, który przyciąga mnie mimowolnie i nic na to nie poradzę. Co do Dioxa, Chady i całej tematyki w tym tekście zgadzam się całkowicie. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tomb vs Filipek, czyli jak się zbłaźnić na własne życzenie

Tygodnik #2