Przejdź do głównej zawartości

Popkiller Młode Wilki 2





Tak, moi drodzy. Oto powraca kolejna odsłona składanki, na którą nikt nie czekał.  Kto miał do czynienia z częścią pierwszą, ten wie, czego się spodziewać. Ale uwaga, komunikat specjalny. Popkiller Młode Wilki 2012 jest o wiele słabsza od edycji poprzedniej. Tak, to możliwe.

Wybór poszczególnych zawodników był oczywiście wybierany mocno subiektywnie, ale angażowanie do projektu OBIEKTYWNIE EWIDENTNYCH WACKÓW to jakieś nieporozumienie. Że niby inicjatorzy akcji chcieli zaprezentować różne style muzyczne? No to super. Szkoda tylko, że mamy do czynienia z przekrojem polskiej sceny B, a może nawet C.

Zacznijmy jednak od pozytywów z uwagi na to, iż jest ich niewiele. Konkretnie cztery. Beeres (świetny newschool), Haju (bardzo ładnie w stylu ostatniej solówki), Szuwar (ciekawe, refleksyjne rozkminy) i KęKę (swojski, nie starający się być fajny na siłę). Dwóch pierwszych ratuje w ogóle honor całego projektu, natomiast pozostali to raperzy, którzy teraz zaprezentowali się bardzo dobrze, acz na pewno stać ich na jeszcze więcej.

Pewna grupka urządziła sobie wyścig po miano najbardziej żenującego grajka w sezonie. A faworytów mamy kilku. Prym wiodą Ńemy (marny xeroboj), Rudi (drugi Buczer, jeszcze gorszy) oraz Dejan (ultramegahipersupernudne i bezpłciowe wersy). Trofeum na mecie wręcza niejaki Gospel, niekwestionowany mistrz tej konkurencji. Ponowię moje pytanie – co on tu  w ogóle robi?

Gdzieś pośrodku tych skrajności zatrzymali się Buka, LJ Karwel, Biak i Żyt Toster. Tak bezbarwni, że trudno cokolwiek o nich powiedzieć. O jednym z nich nawet zapomniałem podczas pisania tego tekstu. Tylko ten pierwszy jakkolwiek się wyróżnia swoim piskliwym głosem, choć nie zmienia to faktu, że kawałek dał słaby. Z obowiązku wspomnieć też trzeba o DJ Filipie, który wziął się za zrobienie intra. No skrecze fajne, no. To na tyle.

Kto jednak zdołał zaskoczyć? Ano znaleźli się i tacy, których wcześniej spisałem na straty, a oni wcale tacy słabi nie są. Taki choćby Jasiek MBH zaprezentował się z naprawdę dobrej strony, nieźle technicznie, naprawdę spoko uliczna nawijka. Oprócz tego warto wymienić Bogu Bogdana, domniemaną kopię Bonsona, który ma w sobie „to coś” przyciągającego i nawija stylowo, na całkiem dobrym podkładzie.

Osobny akapit dla gościa, który już totalnie olał słuchaczy i wrzucił na krążek jakieś remixy starego utworu. Gratulacje i pokłony, Jopel.

Bez zaskoczenia, choć tak naprawdę kto na nie liczył? Słaba składanka, głównie poprzez dobranie na nią ludzi niegotowych na szerokie wypłynięcie. Chociaż w sumie i tak dobrze, że nie ma żadnego BAKU czy innego jemu podobnego.

3.0/10

Komentarze

  1. Dla mnie płyta pasuje choć nie którzy cienko śpiewają Ale tak ogólnie to dobrze jest Dał bym 8/10 taj płycie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tomb vs Filipek, czyli jak się zbłaźnić na własne życzenie

10 najlepszych kawałków na poprawę humoru