Przejdź do głównej zawartości

Szwankujący wehikuł czasu


Mówi się, że wino z biegiem lat staje się coraz lepsze. Jeszcze nie miałem okazji, by potwierdzić tę tezę z własnego doświadczenia, ale bardzo podobna zależność dotyczy polskiego rapu, przy czym niektórzy wciąż są zwykli mówić jakoby to ,,hiphop dawno się skończył’’.

Nie wiem kto pierwszy zarzucił to bzdurne hasło, ale jeśli nie był to 13letni Marian z Tczewa Dolnego, który nie mógł się pogodzić z brakiem ukochanego Magika, to stawiam na zwykłą prowokację, którą ta głupsza część słuchaczy wzięła na serio. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia o jakie argumenty mogliby się oni oprzeć, wygłaszając taki osąd. Ja nie widzę w tym żadnej logiki, odkąd poznałem słowo ,,ewolucja’’. Tak samo jak nie widzę sensu w wywyższaniem pod niebiosa starych płyt, które w swoich czasach były na ustach słuchaczy.

Nie twierdzę oczywiście, że dawnym klasykom nie należy się szacunek. To one rozruszały przecież polską rapscenę i choćby za to wypada, a nawet trzeba je znać. Jednak teza wspomniana we wstępie wzięła się właśnie od tego specyficznego dickriderstwa, czyli kierowanie się sentymentem. Wiecie o co chodzi, fleszbek z dzieciństwa, a w tle jeden z kawałków Warszafskiego Deszczu. I to jest fajne, nie przeczę. Ale gdy wyobrażenia podkoloryzowane wspomnieniami natrafiają na rzeczywistość, to nie jest już wcale tak ciekawie.

Poziom rapu w ostatnich latach niewyobrażalnie wręcz poszedł w górę. Tak na dobrą sprawę to w naszych czasach nie ma już raperów bezdennie słabych, a każdy prezentuję przynajmniej dolne stany średnie. Wyjątki potwierdzające regułę zawsze się znajdą (choćby Roger Żurom) ale przecież takiego marginalnego wackośpiewu nie słucha już absolutnie nikt. Dlaczego? A właśnie dlatego, że wokół nawija nieskończenie wielu innych, naprawdę dobrych artystów. Jeśli nie odpowiada ci mainstream, to underground czeka z otwartymi ramionami, byś odkrył pasującego ci MC. Przykładów podobnych do Rap Addix, czy Małego Esz Esz są wręcz tryliardy.


Bardzo fajnie, że w roku 92’ kultura ta w naszym kraju już istniała, ale na Boga, kto dziś jest w stanie posłuchać kawałków Liroy’a z tamtego okresu bez krzywienia się? Można by nawet zrobić konkurencję olimpijską w tej dyscyplinie, lecz pewnie śmiałków gotowych poddać się takim torturom nie byłoby wielu. Stawiam, że w dzisiejszych czasach więcej niż 50% z ludzi, którym puszczono by rap albumy sprzed lat nie chciałoby kontynuować swojej przygody z tym stylem muzyki.

Wcale nie przesadzam, bo niedawno wróciłem sobie do ,,Skandalu’’ Molesty przyciągnięty, a jakże by inaczej, wspomnieniami. I sobie te wspomnienia lekko zepsułem, szczególnie że odsłuch pierwszej płyty warszawiaków nastąpił zaraz po ,,Kandydatach..’’ Mesa. O ile faktycznie podczas słuchania gdzieś z tyłu głowy pojawiały się wspomnienia z dawnych lat, trudno było mi podchodzić do płyty ze stanem bliskim euforii. Jasne, albumowi chłopaków z Ursynowa należą się najwyższe noty i nie ma co do tego dyskusji, w końcu właśnie od "Skandalu" zaczęła ruszać cała maszyna zwana później polskim rapem. Nie chodzi jednak o zawartość muzyki, bardziej o te intrygujące, pourywane kawałki wspomnień.


Ci najstarsi gracze, którzy pamiętali jak nawijali na raczkującej jeszcze scenie, też nie maja prawa nadążać za nowoczesną rapgrą. Familia HP ośmieszyła się swoim ostatnim wydawnictwem, a Juhas nagrywając na ,,A Pamiętasz Jak'' dał tylko jakiś znak że jeszcze żyje. Te trochę młodsze (lecz też podstarzałe) wygi typu Numer Raz rapują, bo rapują, wydając bliźniacze płyty i dając fejm występując na krążkach młodych kotów, ale niedługo już całkiem odechce się ich słuchać.

Istnieje kilka (dosłownie kilka) klasyków, które przetrwały próbę czasu, jak na przykład ,,Światła Miasta’’ Grammatika i im nota 10/10 należy się bez wątpienia ale jest ich tak mało, że na pewno nie można rozciągać pojęcia ,,klasyk’’ na wszystkie lata poniżej 2005. Przecież pierwsze nagrywki Pei nawet w momencie wydania były mocno słabe.

Porównajcie poziom skillsów, porównajcie poziom bitów i porównajcie poziom techniczny współczesnych i ówczesnych utworów poszczególnych artystów i zadajcie sobie pytanie: czy naprawdę rap się skończył ?

Komentarze

  1. "Skandal" bym obronił jednak, czuć klimat tamtych czasów (który nie na każdej płycie się zachował), no i cała masa klasycznych linijek, które sie słucha nadal z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do "Świateł miasta" dołożyłbym pierwsze WWO "Masz i pomyśl". Dla mnie to rapbiblia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale truskawa klasyk przecież wiadomo

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdę piszesz, ale te przykłady tych dzisiejszych mc to dałeś z dupy bo wyskoczyłeś z jakimiś wackami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beka z ciebie kurwiu jak uwazasz rapaddixa za wacka

      Usuń
  5. Moze nie wack źle się wyraziłem ale nie nazwałbym ich "naprawdę dobrymi artystami" bo są średni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie addix to jeden z lepszych działaczy podziemia

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tomb vs Filipek, czyli jak się zbłaźnić na własne życzenie

Tygodnik #2